niedziela, 7 grudnia 2014

19


*Emily'a POV*

Po siedzeniu kilku godzin na kanapie w szpitalnej poczekalni zasnęłam nie wiedząc kiedy. Najwyraźniej byłam tak zmęczona,że kilka kubków kawy z automatu nie wystarczyło albo po prostu kawa była za słaba. Obudziłam się niewyspana i przetarłam oko marszcząc brwi po czym spojrzałam na Tylera siedzącego na krześle ze spuszczoną głową.
- Hej - Mruknęłam cicho podnosząc się do pozycji siedzącej i rozejrzałam się po pustym pomieszczeniu. Mój wzrok przeniósł się na zegar wskazujący 3:43. Westchnęłam cicho poprawiając włosy po czym wstałam i usiadłam obok chłopaka na krześle.
- Czy Justin...? - Spytałam cicho i przełknęłam ślinę.
- Nie - Tyler pokręcił głową podnosząc wzrok i spojrzał na mnie pocierając dłonie.
- Jak się czujesz? - Spytał na co wzruszyłam ramionami i pociągnęłam nosem. Chłopak objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. Moje emocje dały o sobie znać i po prostu zaczęłam szlochać w koszulkę Tylera. Brunet zaczął mnie uspokajać gładząc moje włosy i przytulając moją głowę do swojej piersi. 
- Shhhh,Justin z tego wyjdzie zobaczysz - Mruknął cicho tuląc mnie do siebie,otarłam policzki rękawem swetra szlochając cicho po czym spojrzałam na tatę wchodzącego do poczekalni razem z Kate. Podniosłam się z krzesła i podbiegłam do taty po czym rzuciłam się na jego szyję. Mężczyzna nie mówiąc ani słowa objął mnie mocno tuląc do siebie. Zacisnęłam powieki starając się wyrzucić z mojej głowy ten straszny obraz tragedii,która wydarzyła się kilka godzin temu. W pewnym momencie myślałam,że to co się wydarzyło to tylko zły jednak gdy się obudziłam uświadomiłam sobie,że to wszystko jest prawdą. Wypadek, odgłosy karetki, krew oraz bezwładne ciało Justina na moich rękach. 
- Mogę do niego iść? - Spytałam cicho podnosząc głowę z ramienia taty, mężczyzna tylko skinął głową na co odsunęłam się od niego i ruszyłam w stronę sali chłopaka. Zaczęłam skubać materiał swetra idąc korytarzem a następnie odetchnęłam stojąc przed drzwiami i weszłam do środka. Justin leżał cały czas w śpiączce podpięty do tysiąca kabelków i jakiś maszyn. Jego twarz była blada a klatka piersiowa unosiła się lekko, praktycznie niewidocznie dla oka. Podeszłam powoli do łóżka ze łzami w oczach i złapałam delikatnie dłoń chłopaka siadając na krześle. 
- Skarbie... - Szepnęłam a łza spłynęła po moim policzku. Oparłam się o szpitalne łóżko składając dłonie do modlitwy ściskając przy tym dłoń chłopaka i zaczęłam się modlić. Nie wiem czy to co się wydarzyło było jakimś planem Boga ale wiem,że nie pozwolę mu odebrać kolejnej bliskiej mi osoby. Jeśli tak się stanie nigdy mu nie wybaczę. Po śmierci odwróciłam się od Boga, obwiniałam go za jej śmierć. W sumie to chyba jego wina...w końcu to on zabiera te dobre osoby, które miały przed sobą całe życie a zwykle tych złych pozostawia na ziemi. Udało mi się mu jakoś przebaczyć jednak tym razem tak się na pewno nie stanie. Po chwili podniosłam głowę i spojrzałam na Justina zapłakanymi oczami. Podniosłam się gładząc jego dłoń po czym pocałowałam chłopaka w czoło. 
- Kocham Cię. - Szepnęłam patrząc na niego ze smutkiem po czym wyszłam powoli z sali. 

*Kilka dni później* 

Justin przez kilka dni był w śpiączce jednak dziś w nocy obudził się. Chciałam od ubrać się i przyjechać tutaj jednak tata zatrzymał mnie i powiedział,że zwariowałam siedząc całymi dniami. Nie chodziłam przez ten czas do szkoły tylko siedziałam przy Justinie rozmawiając z nim. A raczej prowadząc monolog. Lekarz powiedział,że do osób w śpiączce trzeba dużo mówić ponieważ one nas słyszą, więc gdy opowiadałam Justinowi te wszystkie historie miałam nadzieje,że po prostu mnie słyszy. Chciałam aby miał świadomość,że przy nim jestem. Weszłam do jego sali i uśmiechnęłam się szeroko widząc jak Justin siedzi na łóżku patrząc w okno. Podbiegłam do chłopaka i rzuciłam na jego szyje na co ten zachichotał.
 - Księżniczko spokojnie, jestem trochę obolały. - Usłyszałam jego słaby zachrypnięty głos. Spojrzałam na niego z uśmiechem i złączyłam nasze czoła po czym musnęłam czule jego usta. Szatyn odwzajemnił pocałunek z uśmiechem kładąc dłoń na moim policzku. 
-Tak bardzo się bałam. - Szepnęłam w jego usta po czym ponownie je pocałowałam. 
- Przecież wiesz,że nie mogę Cię zostawić, kochanie. - Mruknął cicho z uśmiechem po czym przytulił moją głowę do swojej piersi. Spojrzałam na niego spod rzęs i zauważyłam,że jego twarz jest bardzo zmęczona a policzki lekko zapadnięte. Pokręciłam głową ze łzami w oczach i pociągnęłam nosem po czym schowałam twarz we włosach. Chłopak pocałował mnie w czoło i oparł swoją głowę o moją. Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy dopóki nie podniosłam się ocierając policzków. 
- Byłam cały czas przy Tobie, nie zostawiłam Cię nawet na chwilę samego. - Mruknęłam ujmując twarz Justina w dłonie i pogładziłam jego policzek kciukiem na co ten uśmiechnął się. 
- Wiem skarbie, wiem. - Szepnął z uśmiechem i złożył pocałunek na mojej dłoni po czym przytulił się do niej. Wpatrywałam się chwilę w twarz chłopaka z uśmiechem po czym pocałowałam go w czoło. 
 - Odpocznij - Mruknęłam cicho z uśmiechem gładząc jego policzek, szatyn pokiwał głową uśmiechem i położył się na łóżku przymykając oczy, ściskając przy tym moją dłoń. Siedziałam z nim dopóki nie zasnął po czym wstałam z uśmiechem i wyszłam z sali po kawę jednak w drzwiach spotkałam dziewczynę w podobnym wieku do Justina. 
- Oh Justin zasnął? - Spytała podchodząc do łóżka i okryła go szczelniej kołdrą po czym pocałowała go w czoło. Zmarszczyłam brwi patrząc na blondynkę po czym ponownie weszłam do sali. 
- Przepraszam kim pani jest? - Spytałam patrząc na dziewczynę i przybliżyłam się do łóżka. 
- Przyjaciółką a raczej dziewczyną Justina, Rachel. - Mruknęła z uśmiechem wyciągając dłoń w moją stronę jednak założyłam ręce na piersiach patrząc na nią pytająco. 
- Justin nie wspominał mi o tym,że kogoś ma. - Mruknęłam oschle i spojrzałam w okno słysząc krople deszczu uderzające o szybę. 
-Pokłóciliśmy się i zrobiliśmy sobie małą przerwę wtedy on wyjechał do pracy, ale to nie była poważna kłótnia. Pewnie był zły na mnie dlatego nic nie mówił. - Mruknęła z uśmiechem patrząc na śpiącego Justina. 
- Ach tak... - Mruknęłam i uśmiechnęłam się lekko po czym spojrzałam na chłopaka ze smutkiem. 
- A Ty jesteś tą dziewczyną, Emily tak? - Spytała marszcząc brwi z uśmiechem. 
- Tyler mówił mi,że Justin się Tobą opiekuje czy coś.. - Machnęła ręką uśmiechając się po czym odrzuciła włosy. Pokiwałam głową uśmiechając się słabo po czym westchnęłam cicho pocierając dłonie o moje uda. Dziewczyna skinęła po czym zaczęła poprawiać delikatnie poduszkę szatyna.
- Będę się już zbierała, do widzenia. - Mruknęłam cicho po czym wyszłam z sali ze spuszczoną głową. Oparłam się o ścianę chowając twarz w dłoni po czym zaczęłam cicho szlochać. Zaufałam mężczyźnie i uwierzyłam w to,że mnie kocha a na końcu okazuje się,że on kogoś ma. Po tych wszystkich przejściach z Nick'em miałam nadzieję,że znajdę kogoś, komu będzie naprawdę na mnie zależało. Najwyraźniej ponownie zostałam oszukana....

_______________________

WRÓCIŁAM!!!!!
JEJU NAWET NIE MACIE POJĘCIA JAK BARDZO TĘSKNIŁAM ZA PISANIEM ASDFGHJL! 
Na samym początku bardzo chciałam przeprosić za moją nieobecność. Nawet nie wiem czy mam odpowiedni argument na moje usprawiedliwienie. Bo szkoła i nauka to chyba normalna sprawa i każdy się z tym zmaga. Po pierwsze w moim życiu nie układa się teraz za dobrze, dokładnie miesiąc temu straciłam bardzo bliską mi osobę co mnie zupełnie przybiło i nie umiem sobie z tym poradzić. 
Dodatkowo mam problem w szkole z pewnym przedmiotem i z samą sobą. Także poziom mojego szczęścia jak na razie spadł do -10. Staram się być silna i jakoś poradzić sobie z tymi wszystkimi problemami, dodatkowo miałam/mam wrażenie,że już nikt nie czyta mojego opowiadania. Statystki bardzo spadły, nawet nie chcecie wiedzieć jak bardzo bo aż się przerazicie. Nie wiem czy jest to spowodowanie,że aż tak słabo piszę czy po prostu mój pomysł na to ff jest beznadziejny. 
Mam prośbę jeśli są ze mną jeszcze osoby,które były od samego początku niech zostawią po sobie komentarz, przynajmniej kropkę. Będzie to znak,że nadal tutaj jesteście i że mam dla kogo pisać, w przeciwnym razie zawieszę bloga bo pisać sama dla siebie mogę w zeszycie. 
W to ff wkładam dużo poświęcenia, moich własnych doświadczeń oraz emocji więc nie chciałabym go tak po prostu skończyć. Po raz pierwszy otworzyłam się tutaj tak bardzo, chcę abyście troszkę bardziej mnie poznali. Dziękuję Wam bardzo za każdy miły komentarz, wejście na bloga, poświęceniu chwili czasu na przeczytanie czy też powiedzeniu paru miłych słów o tym ff znajomym. 
Obiecuję z ręką na serduszku,że już wracam oraz rozdziały będą dodawane regularnie. 

DO NASTĘPNEGO!!!!! xoxo 

KOMENTUJCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!

ask.fm/fearjbff

sobota, 18 października 2014

18


* Emily's Pov *

- Pomocy! Niech ktoś zadzwoni na pogotowie! - Wrzasnęłam przez płacz rozglądając się po gapiach stojących wokół nas. Spojrzałam na Justina a po moich policzkach spłynęło więcej łez. Ciało chłopaka leżało bezwładnie na ulicy a jego twarz była cała zakrwawiona. Na jego głowie była głęboka ranna bo to właśnie z niej wypływała duża ilość krwi.
- Proszę, nie rób mi tego. - Wyszlochałam opierając czoło o klatkę piersiową szatyna czując jego nierówny oddech, złapałam dłoń chłopaka i ścisnęłam ją patrząc na niego ze smutkiem. W jednej chwili moje życie stanęło na głowie, to ja powinnam tutaj leżeć a nie Justin. Jeśli coś mu się stanie lub co gorsze stracę go to nie wybaczę sobie tego do końca życia. W pewnym momencie podszedł do nas starszy mężczyzna po czym położył dłoń na moim ramieniu. 
- Powinna się panienka od niego odsunąć, pogotowie zaraz będzie. - Mruknął z troską w głosie patrząc na mnie. Pokręciłam głową patrząc na starszego pana w czarnym berecie po czym pociągnęłam nosem i ponownie spojrzałam na Justina, kładąc delikatnie dłoń na jego policzku. 
- Nie zostawiaj mnie. - Szepnęłam przez łzy patrząc na chłopaka. Nachyliłam się i musnęłam delikatnie usta chłopaka a moja łza spadła na jego policzek po czym otarłam ją delikatnie. W tle można było usłyszeć pełno komentarzy o tym co się wydarzyło od osób, które stały na ulicy i przypatrywały się całej sytuacji. Podniosłam wzrok i zobaczyłam jak zza rogu odjeżdża poobijany, czarny samochód. Jestem pewna,że za tym wszystkim stoi Luke. Po kilkunastu minutach pogotowie przyjechało na miejsce. Sanitariusze próbując dostać się do Justina odepchnęli mnie na bok przez co kompletnie nie widziałam co się z nim dzieje. 
- Tracimy go, musimy jak najszybciej zabrać go do szpitala. - Usłyszałam po chwili głos jednego mężczyzny a serce stanęło w moim gardle. Pociągnęłam nosem a po moich policzkach spłynęło więcej łez. 
- Co z moim chłopakiem? - Spytałam próbując dostać się do jednego z lekarzy. Mężczyzna podniósł się i spojrzał na mnie wzdychając. Przełknęłam ślinę i otarłam policzek rękawem od kurtki. 
- Musimy zabrać go jak najszybciej do szpitala. - Mruknął patrząc na mnie z troską i spojrzał jak sanitariusze kładą Justina na nosze, spojrzałam na chłopaka przykładając dłoń do moich ust w szoku i pociągnęłam nosem.
- Możesz jechać z nami. - Kiwnęłam głową i wsiadłam za mężczyznami do karetki po czym złapałam dłoń Justina i zaczęłam gładzić ją kciukiem. To jest właśnie jeden z tych momentów, których bałam się najbardziej. Ponowne stracenie bliskiej osoby. Justin stał się najważniejszą osobą w moim życiu i nie pozwolę aby coś mu się stało. Nie poradziłabym sobie bez niego. To on stał się dla mnie wsparciem, którego szukałam przez wiele lat. To on pomaga mi w najtrudniejszych momentach mojego życia. Nie wybaczę sobie jeśli stanie mu się coś poważnego, nie wybaczę sobie nawet tego,że to Justina potrącił ten samochód a nie mnie. Po kilkunastu minutach dotarliśmy do szpitala, od razu po wejściu do niego zbiegła się do nas masa lekarzy, którzy zabrali Justina do jakiejś sali a ja zostałam sama na korytarzu. Osunęłam się po ścianie na podłogę i schowałam twarz w kolanach płacząc cicho. Ścisnęłam w dłoniach szalik szatyna po czym przytuliłam się do niego zaciskając powieki. Wciągnęłam delikatny zapach chłopaka i zaczęłam cicho szlochać siedząc na podłodze na szpitalnym korytarzu. Minęło kilka godzin odkąd siedzę w poczekalni czekając na jakiekolwiek wieści od lekarza. Może to dziwne ale kompletnie nie miałam siły aby zadzwonić do kogokolwiek, nawet do taty. Teraz liczyło się tylko zdrowie Justina, nic więcej. Podniosłam głowę poprawiając włosy i pociągnęłam nosem widząc czarnoskórą pielęgniarkę idąc w moją stronę. Kobieta usiadła na fotelu na przeciwko mnie z lekkim uśmiechem i wręczyła mi kubek z kawą. Posłałam kobiecie lekki uśmiechem trzymając  kubek w drżącej dłoni i napiłam się. 
- To Ty jesteś dziewczyną tego chłopaka z wypadku? - Spytała patrząc na mnie uważnie. Pokiwałam głową i pociągnęłam nosem patrząc na kobietę po czym odwróciłam wzrok powstrzymując łzy.
- Jestem Dina. Widzę,że siedzisz tutaj sama, chciałam Cię jakoś wesprzeć. - Mruknęła kładąc dłoń na moim kolanie. -
- Dziękuję. Jestem Emily. - Mruknęłam cicho i spojrzałam na kobietę zmęczonym wzrokiem. Kobieta wyciągnęła z kieszeni swojego fartucha paczkę chusteczek po czym podała mi ją. Uśmiechnęłam się lekko biorąc jedna i wytarłam nos po czym usiadłam wygodnie. 
- Wie Pani co się dzieje z Justinem? - Spytałam cicho patrząc na pielęgniarkę z nadzieją,że odpowie mi na moje pytanie. Dina westchnęła cicho patrząc na mnie z żalem i pokręciła głową.
- Niestety nie kochanie, jeśli Tylko będę coś wiedziała to od razu Cię o tym poinformuję. - Mruknęła i usiadła na fotelu obok mnie po czym objęła mnie ramieniem. 
- Powinnaś odpocząć, widzę,że jesteś bardzo zmęczona. Zajmiemy się twoim chłopakiem. - Usłyszałam w głosie kobiety troskę, pokręciłam głową i uśmiechnęłam się lekko patrząc na nią. 
- Nie, wolę zostać z nim. To przeze mnie tutaj leży, nie mogłabym go teraz zostawić. - Wyszeptałam.
- Dlaczego mówisz,że to przez Ciebie? - Spytała patrząc na mnie uważnie. Zacisnęłam wargi patrząc w bok i pociągnęłam nosem a do moich oczu napłynęły łzy. 
- Gdy ten samochód nadjeżdżał to...to Justin mnie odepchnął a wtedy on sam... - Mruknęłam cicho a po moim policzku spłynęła łza. Spojrzałam na twarz kobiety na której było widać smutek. Zapewne to nie jest pierwsza historia tego typu, którą słyszy. Pielęgniarka przytuliła mnie i pogładziła po głowie.
- Najwyraźniej musi Cię bardzo kochać skoro postanowił narazić swoje życie dla Twojego bezpieczeństwa. - Usłyszałam jej głos i w końcu dotarło to do mnie bardziej niż kiedykolwiek. Justin mnie kocha, na jego miejscu zrobiłabym to samo. Sama mogłabym stracić życie byleby tylko on był bezpieczny. Na tym chyba polega miłość, że zrobiliśmy wszystko dla osoby,którą kochamy. 
- Myśli pani,że z tego wyjdzie? - Po chwili spytałam cicho i podniosłam wzrok patrząc na Dinę. Kobieta kiwnęła głową z uśmiechem i złapała moją dłoń wyciągając z kieszeni swojego fartucha mały różaniec. Wierzę w Boga i to bardzo ale nie modliłam się od śmierci mojej mamy. Muszę przyznać,że byłam zła a raczej wściekła na niego,że odebrał mi najważniejszą osobę w życiu ale teraz tylko on może pomóc Justinowi. 
- Pomódlmy się za niego. - Mruknęła. Złapałam dłonie kobiety w których trzymała różaniec po czym przymknęłam oczy i zaczęłam się modlić. Nie wiem ile czasu minęło ale naprawdę od długiego czasu tak bardzo nie pragnęłam aby Bóg wysłuchał mojej modlitwy. Justin jest dobrym człowiekiem, nigdy nikogo nie skrzywdził. On nie zasługuje na taki los, nie może umrzeć. 
Westchnęłam cicho otwierając oczy i otarłam policzki pociągając nosem. 
- Dziękuję. - Mruknęłam z lekkim uśmiechem patrząc na pielęgniarkę, Dina kiwnęła głową z uśmiechem wstając i schowała różaniec do kieszeni patrząc na mnie. 
- Muszę wracać do pracy, moja przerwa własnie się skończyła. Gdybyś potrzebowała czegokolwiek to jestem w recepcji. - Kobieta pogładziła mnie po policzku po czym odeszła. Jestem jej bardzo wdzięczna za to,że poświęciła całą swoją przerwę na to aby mnie wesprzeć. Takich ludzi jak Dina na tym świecie powinno być o wiele więcej. Wyjęłam telefon z kieszeni a moim oczom ukazało się kilka nieodebranych połączeń od taty, Kate i Tylera. Przypuszczam,że dowiedzieli się już o całym zdarzeniu. Mam nadzieję,że niedługo tutaj przyjadą bo siedząc tutaj sama jestem na skraju załamania nerwowego. Zdjęłam swoją kurtkę i odłożyłam ją na fotel wybierając numer Kate.

_________________________

Hejka Wam wszystkim :) 
Jak widzicie pojawił się kolejny rozdział. 
Chciałam Wam powiedzieć,że jest mi trochę przykro z tego powodu,że coraz mnie osób czyta mojego bloga tym bardziej,że wiem,że się rozwijam a każdy rozdział jest coraz lepszy.
Jednak chciałam podziękować tym,którzy zawsze ze mną są i komentują. 
Jestem Wam bardzo wdzięczna bo pewnym sensie jest to wsparcie do dalszego pisania.
Mam nadzieję,że rozdział Wam się spodobał.

Jak myślicie...Justin przeżyję czy nie?

ask.fm/fearjbff

KOMENTUJCIE! xoxo 


sobota, 27 września 2014

17


* Emily's Pov *

Kolejne dni minęły bardzo szybko, tata ponownie wyjechał w delegacje a pomiędzy mną i Justinem nic się nie zmieniło. Z każdym dniem jest lepiej przez co jestem tysiąc razy szczęśliwsza. Uśmiechnęłam się pod nosem i upiłam łyka herbaty patrząc z uśmiechem na spadające liście. Jesień w tym roku przyszła dość późno, bardzo lubię tę porę roku. W tych wszystkich ponurych, deszczowych dniach jest coś magicznego... Postawiłam kubek na parapecie i poprawiłam kurtkę stojąc na ganku po czym spojrzałam w stronę zatrzymującego się samochodu na moim podjedzie i uśmiechnęłam się szeroko widząc wysiadającego z niego Justina. 
- Myślałam,że pojechałeś do Taylera. - Mruknęłam z uśmiechem chowając dłonie do kieszeni i schodząc przy tym ze schodów. Justin uśmiechnął się poprawiając włosy i oblizał wargi podchodząc do mnie. 
- Byłem i załatwiłem to co miałem załatwić. - Mruknął z uśmiechem obejmując mnie a następnie złożył pocałunek na moim czole. 
- Teraz jestem już Twój. - Wychrypiał uśmiechając się. Zachichotałam cicho i przytuliłam się do chłopaka po czym przymknęłam oczy upajając się jego zapachem. Zapach Justina jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju, potrafię go rozpoznać właśnie po nim. Wiem, kiedy wrócił do domu czy po prostu kiedy jest w pobliżu. Może to dziwne ale kocham każdą rzecz w tym chłopaku, jego głos, sposób mówienia, sposób poruszania się, jego śmiech, zapach.... i wiele więcej. Z tego co wiem tak mają osoby zakochane więc chyba muszę stwierdzić,że jestem zakochana. 
- Co robiłaś, księżniczko? - Spytał z uśmiechem obejmując mnie i pocałował mnie w czubek głowy. 
- Nudziłam się. - Wzruszyłam ramionami z uśmiechem bawiąc się sznurkiem od kaptura chłopaka po czym złożyłam pocałunek na jego szczęce. 
- Pójdziemy na spacer? - Spytałam prostując się i odgarnęłam kosmyki włosów, które spadały na moją twarz. Szatyn kiwnął głową z uśmiechem oblizując wargi. Cmoknęłam szybko usta chłopaka z uśmiechem i pobiegłam  do domu, zostawiając kubek na komodzie przy drzwiach po czym wzięłam klucze i wyszłam ponownie zakładając szalik. 
- Jak będziesz tak chodził lekko ubrany to szybko się przeziębisz kochanie. - Mruknęłam z uśmiechem podchodząc do Justina i założyłam szalik na jego szyję a następnie musnęłam czule jego malinowe usta. Justin pokręcił głową chichocząc i objął mnie ramieniem. 
- Och, co ja bym bez Ciebie zrobił. - Mruknął z uśmiechem patrząc na mnie na co przewróciłam oczami z uśmiechem próbując zapiąć jego kurtkę. Szatyn uśmiechnął się i zapiął swoją kurtkę po czym pocałował mnie w skroń idąc przed siebie. 
- Przypuszczam,że zginąłbyś misiu. - Zachichotałam patrząc na chłopaka. 
- Ale nie zginę bo mam Ciebie. - Mruknął z szerokim uśmiechem podnosząc mnie i złożył mokry pocałunek na mojej szyi na co zachichotałam. Justin okręcił się ze mną wokół własnej osi śmiejąc się po czym pocałował mnie czule. 
- Kocham Cię. - Szepnął z uśmiechem w moje usta na co uśmiechnęłam się szerzej gładząc go po policzku. 
- Ja ciebie też. - Szepnęłam całując go czule. Chłopak postawił mnie na ziemi, ujmując moją twarz w dłonie i pogłębił pocałunek z uśmiechem. Staliśmy tak przez parę dobrych minut, całując się na środku chodnika. Domyślam się,że niektórym mogło to przeszkadzać słysząc narzekanie niektórych starszych pań jak to młodzi nie mają innych miejsc do obściskiwania się.  
- Podobnież Tyler poznał jakąś dziewczynę ale nie chce powiedzieć kto to. - Mruknął z uśmiechem Justin obejmując mnie w pasie. 
- Może nie chce się na razie chwalić aby nie zapeszyć. - Mruknęłam z uśmiechem patrząc na chłopaka i poprawiłam swoją czapkę, która zsunęła się delikatnie na czoło na co Justin zachichotał i kiwnął głową. 
- Pewnie tak. - Przytaknął z uśmiechem.
- Tyler jest słodki, będzie fajnym chłopakiem. - Przyznałam z uśmiechem idąc przed siebie na co Justin uniósł brwi i zaśmiał się. 
- Wow, skarbie. Mam być zazdrosny? - Spytał z uśmiechem patrząc na mnie i oblizał wargi, pokręciłam głową chichocząc i spojrzałam na chłopaka. 
- Może powinieneś. - Puściłam szatynowi oczko i zachichotałam. Chłopak przystanął podciągając swoje spodnie z uśmiechem po czym podniósł mnie i przełożył przez swoje ramie. 
-Ej, co Ty wyprawiasz? - Pisnęłam z uśmiechem marszcząc brwi.
- Przyznaj,że jesteś tylko moja i nikt mi Cię nie odbierze. - Mruknął z uśmiechem chłopak gładząc mnie po udzie. 
- A co jeśli tego nie zrobię? - Spytałam i zachichotałam przytrzymując swoją czapkę aby nie spadła. 
Justin pokręcił głową z uśmiechem i zaczął biec przed siebie. 
- Powiedz to albo zobaczysz... - Zaśmiał się biegnąc i poprawił mnie na swoim ramieniu po czym zaczął się ze mną kręcić na co zaczęłam się głośno śmiać. 
- Dobrze, jestem tylko Twoja i nikt,nigdy, przenigdy Ci mnie nie odbierze. - Pisnęłam po chwili chichocząc, Justin rzucił mnie z uśmiechem w stos liści i położył się obok mnie po czym złączył nasze usta z uśmiechem. 
Położyłam dłoń na policzku chłopaka i założyłam nogę na jego biodro, muskając przy tym usta chłopaka. Justin pogłębił pocałunek wydając z siebie cichy pomruk po czym oderwał się ode mnie i złączył nasze czoła patrząc w moje oczy.
- Tylko moja, na zawsze. - Szepnął z uśmiechem patrząc w moje oczy i musnął czule moje usta. 
- Na zawsze. - Szepnęłam z uśmiechem i przytuliłam się do chłopaka. Przymknęłam oczy słuchając bicia serca Justina i złapałam jego dłoń po czym splotłam nasze palce. Szatyn uśmiechnął się gładząc mnie po głowie i pocałował mnie w czoło. Leżeliśmy tak przez dłuższą chwilę, nie rozmawiając, nie robiąc nic. Tylko się przytulaliśmy i to było najważniejsze. 
- Zmarzłaś, wracajmy. - Mruknął z troską Justin patrząc na mnie i potarł moje ramiona na co kiwnęłam głowa pociągając nosem. Wstałam i strzepałam z siebie liście chichocząc po czym spojrzałam na chłopaka i stanęłam na palcach wyjmując zeschnięte liście z jego włosów. 
- Dziękuję myszko. - Mruknął z uśmiechem i poprawił moją czapkę całując mnie w czoło po czym złapał moja dłoń i ruszył przed siebie. Szliśmy przed siebie rozmawiając i śmiejąc się po czym doszliśmy na przejście dla pieszych. Rozejrzałam się z uśmiechem i ruszyłam widząc pustą jezdnię gdy naglę usłyszałam pisk opon i poczułam jak Justin popycha mnie na co upadłam na ziemię słysząc trzask i tłuczenie szkła. Spojrzałam w stronę szatyna a do moich oczu napłynęły łzy widząc zakrwawionego chłopaka, który leżał na ziemi kilka metrów dalej. 
- Justin!- Krzyknęłam z płaczem podnosząc się i podbiegłam do chłopaka po czym rzuciłam się na kolana kładąc dłoń na jego zakrwawionym policzku. 

___________________________________________
ROZDZIAŁ 17!!!!!!!!!!!!!
Na samym początku chciałam przeprosić za moją długą nieobecność ale niestety mam szkołę i sami wiecie jak to jest. Więc mamy 17 rozdział i muszę przyznać,że wywołał on we mnie pewne emocje. 
Mam nadzieję,że spodobał się Wam i przepraszam za wszelkie błędy ale już jakoś nie funkcjonuję o tej godzinie a jednak najlepiej pisze mi się o tej porze. 

DO NASTĘPNEGO! xoxo 

KOMENTUJCIE!!!!!

ask.fm/fearjbff

poniedziałek, 8 września 2014

16



* Justin's Pov* 

Minął dokładnie miesiąc od tamtego feralnego wydarzenia. Na szczęście to nie odbiło się zbytnio na psychice Emi jednak pierwsze dni były naprawdę bardzo ciężkie. Bała się przebywać sama, nawrt gdy brała kąpiel musiałem siedzieć pod drzwiami łazienki i rozmawiać z nią.  Ojciec Emily wrócił a my trzymamy swój związek w ukryciu. Oboje wiemy,że byłby bardzo niezadowolony wiedząc,że spotykamy się więc jak na razie wolimy zachować to dla siebie.  Już nie mieszkam z Tomem i Em,jednak nadal opiekują się dziewczyną. Praktycznie od rana do wieczora bo właśnie w tych godzinach jej ojciec jest w pracy. Często też zostaję na noc bo Tom ma nocne zmiany, co bardzo nie podoba się Emily. Jednak z drugiej strony jest nam to na rękę, ponieważ możemy wtedy spędzić chwilę razem. Pójść na spacer czy po prostu poleżeć na kanapie i powygłupiać się lub po prostu spać razem bez strachu,że Tom nas przyłapie. Nie ma tu żadnej mowy o seksie ale to też czasem robimy... Bardzo się do siebie zbliżyliśmy, oboje jesteśmy pewni swoich uczuć z czego jestem bardzo zadowolony. Mam nadzieję,że nic się nie wydarzy, ponieważ pomiędzy mną a Emi jest naprawdę wspaniale. A co do sprawy z Luke'a... zniknął. Od tamtego dnia ślad po nim zaginął ale to do niego bardzo podobne więc muszę być bardzo ostrożny. Nie wiadomo kiedy się pojawi i co wymyśli. Ten koleś jest gorszy niż niejeden psychol, który chodzi po tej ziemi. Poprawiłem włosy patrząc we wsteczne lusterko po czym wysiadłem i poprawiłem ubranie. Umówiłem się z Em,że pójdziemy do kina. Oblizałem wargi po czym zapukałem o drzwi a po chwili uśmiechnąłem się szeroko widząc stojąca przede mną dziewczynę.
- Hej mała. - Mruknąłem z uśmiechem wchodząc do środka i pocałowałem czule dziewczynę. Emily odwzajemniła pocałunek z uśmiechem po czym wtuliła się we mnie.
- Tęskniłam. - Zachichotałem i pocałowałem dziewczynę w czubek głowy obejmując ją.
- Ja też myszko, chociaż nie widzieliśmy się tylko kilka godzin to i tak się stęskniłem. - Mruknąłem z uśmiechem odsuwając się od dziewczyny po czym zdjąłem kurtkę patrząc na nią. Nawet godzina rozłąki sprawia,że cholernie zaczynam tęsknić za Emily i mógłbym biec do niej nawet z końca świata.
- Jesteś bardzo blada. Dobrze się czujesz?- Spytałem z troską patrząc na dziewczynę i przyłożyłem dłoń do jej czoła.
- Czuję się dzisiaj trochę słabo ale to nic takiego. Idziemy do tego kina? - Spytała Emily zachrypniętym głosem a po chwili kichnęła zagrywając usta dłonią. Pokręciłem głową patrząc na dziewczynę z troską.
- O nie, nie kochanie. Zostajemy w domu, kino nam nie ucieknie.- Mruknąłem podnosząc dziewczynę i zacząłem kierować się w stronę salonu.
-Ale misu...możemy iść, naprawdę nic mi nie jest. - Jęknęła Emily zachrypniętym głosem i przytuliła się do mojej klatki na co pokręciłem głową z uśmiechem i pocałowałem ją w czoło.
- Obejrzymy jakiś film w domu. - Mruknąłem z uśmiechem kładąc dziewczynę na kanapie po czym okryłem ją szczelnie kocem.
- Poczekaj tutaj, dam Ci coś na przeziębienie. - Puściłem Em oczko po czym poszedłem do kuchni. Tak jak wspominałem, między mną a Emi jest wspaniale. Jeszcze nigdy nie było tak dobrze w żadnym moim związku a mam już kilka za sobą. Naprawdę nie chciałbym aby coś między nami się popsuło, jest zbyt dobrze aby to zniszczyć. Po chwili wróciłem do salonu z tabletką na przeziębienie oraz kubkami ciepłej herbaty z miodem i cytryną. Przykucnąłem obok kanapy i podałem Emi tabletkę oraz szklankę wody.
- Weź to, powinno pomóc. - Mruknąłem  z uśmiechem patrząc z troską na dziewczynę. Szatynka posłała mi uśmiechem połykając tabletkę po czym położyła się wygodnie robiąc miejsce obok siebie.
Położyłem się obok z uśmiechem i objąłem Em ramieniem. Dziewczyna wtuliła się we mnie i sięgnęła po pilota po czym zaczęła skakać po kanałach z uśmiechem.
- Mój brat niedźwiedź, serio? - Uniosłem brwi z uśmiechem patrząc na ekran.
- No co? Bardzo to lubię. - Zachichotała przytulając się do mojego boku. Pokręciłem głową z uśmiechem i westchnąłem cicho oglądać film.
- Okeeej - Zaśmiałem się cicho i spojrzałem na dziewczynę po czym kiwnąłem na nią głową z uśmiechem. Emily podniosła się na łokciu z uśmiechem i pocałowała mnie mocno w policzek chichocząc. Objąłem ją i przekręciłem nas  tak,że spadliśmy na podłogę na co zaczęliśmy się głośno śmiać. Przytuliłem głowę do piersi Em chichocząc a po chwili przymknąłem oczy z uśmiechem.
- Kocham Cię. - Szepnąłem z uśmiechem wtulając się w dziewczynę i przymknąłem oczy.
- Ja Ciebie też. - Usłyszałem to co pragnąłem słyszeć każdego dnia. Uśmiechnąłem się szeroko a po chwili usłyszałem jak ktoś wchodzi do domu i podniosłem się szybko. Spojrzałem na Toma,który wszedł do salonu marszcząc brwi i przeniosłem wzrok na Emi.
- Mówiłem abyś uważała. - Westchnąłem z uśmiechem i wyciągnąłem dłoń w stronę dziewczyny na co ta złapała ją i podniosła się z uśmiechem.
- No tak...niezdara ze mnie. - Zachichotała otrzepując się po czym spojrzała na swojego ojca.
 Mężczyzna pokręcił głową z uśmiechem patrząc na nas po czym poszedł na górę na co ja wybuchnąłem śmiechem siadając wygodnie na kanapie.
- Ciekawe jak niby miałaś spaść z tej kanapy. - Szepnąłem z uśmiechem patrząc na dziewczyne i zachichotałem na co ta popukała się w czoło strzepując poduszkę.
- Ale ty głupi jesteś.- Zaśmiała się cicho siadając obok mnie, objąłem Em ramieniem i pocałowałem w skroń z uśmiechem. O kilkunastu minutach Tom wyszedł dzięki czemu mogliśmy spędzić wieczór tylko we dwójkę. Późnym wieczorem oboje zasnęliśmy leżąc na kanapie wtuleni w siebie.

_____________________

16 ROZDZIAŁ!!!!!!!!!

Ja wiem...nie wyszedł, jest beznadziejny. WIEM! 
Chciałam Was przeprosić za tak długą nieobecność ale niestety sami wiecie jest  gdy zacznie się szkoła. 
Wiem,że teraz nic się nie dzieje...jest smętnie i wgl ale zapewniam Was,że kolejny rozdział doprowadzi Was do łez, a przynajmniej mam taką nadzieję. 
Przepraszam Was za wszelkie błędy ale niestety jakoś nie funkcjonuję i po prostu nie mam na nic kompletnie siły. 
Jeśli macie do mnie jakiekolwiek pytania lub po prostu chcecie ze mną porozmawiać to 

 http://ask.fm/fearjbff

Jeszcze jedno, czy chcielibyście abym założyła tt na którym każdego osobiście informowałabym o nowym rozdziale? :) 

KOMENTUJCIE!!!! 

+ TAK BARDZO, BARDZO WAM DZIĘKUJĘ ZA PONAD 15 TYSIĘCY WEJŚĆ NA BLOGA. 
JESTEŚCIE NAJLEPSI I PO PROSTU BARDZO WAS KOCHAM, NAPRAWDĘ. TO DZIĘKI WAM NADAL TUTAJ JESTEM I PISZĘ. MAM NADZIEJĘ,ŻE BĘDĘ MOGŁA PISAĆ DLA WAS JAK NAJDŁUŻEJ. xoxo 

środa, 20 sierpnia 2014

15 (+18)

*Justin's pov* 

Zacisnąłem szczękę patrząc na chłopaka po czym przyłożyłem usta do czoła Emily i przymknąłem oczy próbując się uspokoić. Matt westchnął cicho biorąc kanister z paliwem po czym zaczął je rozlewać po całym pomieszczeniu.
- Idziemy! - Krzyknąłem po chwili rozglądając się, Em zasnęła na moich ramionach wtulając się w moją klatkę piersiową. Gdy zobaczyłem,że nic jej się nie stało poczułem ogromną ulgę. Nie wybaczyłbym sobie jeśli stałaby się jej jakaś krzywda. Pocałowałem dziewczynę w czoło z lekkim uśmiechem po czym wyjąłem zapalniczkę z kieszeni i rzuciłem ją zapaloną na ziemie, wychodząc za chłopakami na zewnątrz. Zacisnąłem szczękę podchodząc do samochodu i położyłem Emily na tylnych siedzeniach po czym okryłem ją szczelnie kocem. Po chwili ogień zajął cały budynek, uśmiechnąłem się łobuzersko odpalając papierosa i zaciągnąłem się patrząc na moje dzieło. W najbliższym czasie dorwę Luke'a i własnoręcznie go wypatroszę. Dosłownie...zrobię to z ogromną przyjemnością.
- Musimy jechać, policja zaraz tutaj będzie. - Mruknął Tyler wsiadając do furgonetki. Nie spodziewałem się,że mój przyjaciel jest w stanie zabić człowieka ale pewnie zrobił to tylko ze względu na mnie. Tyler to bardzo spokojna osoba, która nie zrobiłaby nikomu krzywdy więc zapewne ten dzień odbije się na jego psychice przez co nie jestem z siebie dumny. Nie powinienem wciągać go w tego typu akcje, wystarczająco nam pomaga. Wsiadłem do samochodu trzymając papierosa w ustach i odpaliłem silnik po czym wyjechałem na drogę. Po chwili spojrzałem na śpiącą Em w lusterku i uśmiechnąłem się lekko widząc jak spokojna jest podczas snu. Kilka minut później zatrzymałem się przed domem, wysiadłem z samochodu i wziąłem delikatnie dziewczynce na ręce cały czas okrywając ją kocem.
- Już jesteś bezpieczna. - Mruknąłem cicho i pocałowałem szatynkę w czoło po czym wszedłem z nią do domu. Kot podbiegł do mojej nogi i zaczął się o nią ocierać na co uśmiechnął się.
- Nie teraz kocie, muszę się zając Emi. -  Szepnąłem z uśmiechem i poszedłem na górę. Położyłem dziewczynę delikatnie na łóżku po czym zdjąłem jej brudne i podarte ubrania a następnie rzuciłem je w kąt pokoju. Emily mruknęłam coś pod nosem marszcząc brwi przez sen i poruszyła ręką. Poszedłem do łazienki a po chwili wróciłem z apteczką. Opatrzyłem wszystkie rany dziewczyny i przebrałem ją w piżamę. Emi podczas snu wygląda tak spokojnie i bezbronnie. W rzeczywistości też taka jest ale jednak Em podczas snu to najsłodszy widok na świecie. Uśmiechnąłem się patrząc na dziewczynę i pocałowałem jej dłoń przymykając oczy.

*Emily's Pov* 

Obudziłam się nad ranem, mój ból głowy był nie do opisania. Zmarszczyłam brwi podnosząc głowę i rozejrzałam się po swoim pokoju szukając wzrokiem Justina. Nigdy nie zapomnę tego co działo się przez ostatni czas. Ostatni raz czułam taki strach gdy dowiedzieliśmy się o chorobie mamy. Przełknęłam ślinę podnosząc się powoli i syknęłam czując ból w całym ciele. Przymknęłam oczy opierając się o poduszki i odetchnęłam cicho a po chwili otworzyłam oczy słysząc jak drzwi do mojego pokoju się otwierają a na moją twarz natychmiast wkradł się uśmiech widząc Justina.
- Dzień dobry. - Mruknął chłopak z uśmiechem podchodząc do łóżka po czym usiadł na jego skraju tuż obok mnie i pogładził mój policzek kciukiem.
- Dzień dobry. - Uśmiechnęłam się szerzej i pocałowałam dłoń Justina patrząc na niego uważnie. Chłopak uśmiechnął się nachylając nade mną i musnął czule moje wargi. Przy Justinie czuję się niewiarygodnie dobrze, bezpiecznie... To uczucie jest inne, nie potrafię opisać tego słowami. W naszym przychodzi taki czas gdy poznajemy pewną osobę dzięki,której czujemy się niesamowicie. Nie ważne co działby się to my i tak jesteśmy szczęśliwi i bezpieczni bo wiemy,że posiadamy osobę na którą zawsze możemy liczyć i która jest dla nas tak bardzo ważna. Ujęłam twarz chłopaka w dłonie muskając przy tym czule jego usta. Justin wpił się moje ust obejmując mnie w pasie po czym posadził mnie na sobie okrakiem. Jeszcze nigdy się tak nie całowaliśmy, z taką miłością i pożądaniem. Wplotłam palce w włosy chłopaka całując go zachłannie i nieświadomie otarłam się o niego na co jęknęłam cicho. Dłonie Justina błądzimy po moim ciele i niewiarygodnie szybko znalazły się pod moją koszulką. Moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz czując jak dłonie Justina zbliżają się do moich piersi. Szybko zdjęłam swoją koszulkę rzucając ją na podłogę i odgarnęłam włosy na bok po czym wpiłam się usta chłopaka.
- Emi... - Justin cicho jęknął całując mnie namiętnie a jego dłoń zaczęła masować moją pierś na co wydałam z siebie cichy pomruk.
- Pragnę Cię...ale wiem,że to może być dla Ciebie za szybko więc możemy poczekać... - Sapnął całując mnie po dekolcie. Odchyliłam głowę w tył zagryzając wargę i jęknęłam czując język Justina na mojej piersi.
- Chcę Cię poczuć, Justin. - Szepnęłam zaciskając palce na włosach chłopaka po czym spojrzałam na niego z pożądaniem. Justin uśmiechnął się szeroko przytulając się do moich piersi po czym zamknął ust na jednym z moich sutków i zaczął go ssać wydając z siebie cichy pomruk. Położyłam dłoń na swojej piersi i zaczęłam ją masować patrząc na chłopaka spod rzęs. Zaczęłam się powoli ocierać o Justina czując wypukłość w jego spodniach. Usłyszałam cichy jęk szatyna na co uśmiechnęłam się zadziornie. Jego dłonie cały czas błądziły po moim ciele co sprawiało,że czułam się jeszcze lepiej. Chłopak obrócił nas tak,że leżałam pod nim po czym zaczął składać pocałunki na moim brzuchu zsuwając przy tym spodenki od mojej piżamy wraz z bielizna,którą miałam na sobie.  Zarumieniłam się lekko leżąc naga i zakryłam ciało rękoma na co Justin złapał szybko moje dłonie.
- Nie zakrywaj się przede mną, jesteś piękna. - Szepnął z uśmiechem nachylając się nade mną i zaczął składać mokre pocałunki na mojej szyi rozpinając przy tym swoje spodnie. Po chwili jego ubrania dołączyły do mojej piżamy a dłoń Justina wsunęła się pod moje ciało i chwyciła mocno za mój pośladek. Założyłam nogę na biodro chłopaka i jęknęłam czując jak napiera swoim członkiem na moją kobiecość.
- Będę delikatny, obiecuje. - Szepnął chowając twarz w zagłębieniu mojej szyi i złożył na niej mokry pocałunek gładząc mnie po udzie po czym powoli we mnie wszedł wydając z siebie głośny jęk. Jednym sprawnym ruchem skradł moje dziewictwo. Przymknęłam oczy i zacisnęłam palce na plecach Justina czując ogromny ból. Leżeliśmy tak chwilę bez ruchu czekając aż ból ustąpi a w pokoju słychać było tylko nasze ciężkie oddechy.
- To zaraz minie, obiecuje.-  Po chwili Justin zaczął poruszać się we mnie, robił to bardzo powoli ale intensywnie.
- Boże, tak bardzo Cię pragnąłem. - Sapnął poruszając biodrami na co jęknęłam cicho zaciskając palce na plecach chłopaka, szatyn zagryzł skórę na mojej szyi i zaczął ją mocno ssać gładząc przy tym moje udo. Odchyliłam głowę w tył robiąc mu lepszy dostęp i jęknęłam przymykając oczy. Ból przerodził się w niewiarygodną przyjemność,która sprawiała,że czułam się cholernie dobrze.
- Jesteś taka piękna,Emi. Nigdy nie widziałem piękniejszej kobiety od Ciebie. - Jęknął, przytuliłam się do głowy chłopaka marszcząc brwi i wydałam z siebie cichy pomruk. Zagryzłam skórę na ramieniu Justina zaciskając przy tym palce na jego bokach i jęknęłam głośno. Jego ruchy było cały czas powolne jednak bardzo mocne. Dłoń Justina powędrowała na moją pierś i zaczęła ją ugniatać a jego język cały czas pieścił skórę na mojej szyi.
- Mocniej...- Jęknęłam cicho patrząc na chłopaka spod rzęs. Justin złapał moją dłoń splatając przy tam nasze palce po czym pchnął mocno na co jęknęłam głośno wyginając się w łuk. Szatyn uśmiechnął się łobuzersko wzmacniając swoje ruchy i poprawił moją nogę na swoim biodrze. Zaczęłam cicho jęczeć ściskając dłoń chłopaka i wijąc się przy tym na pościeli.
- Dobrze Ci? - Spytał oblizując wargi i złączył nasze czoła poruszając mocno biodrami.
- Tak - Wyjęczałam patrząc w oczy chłopaka po czym zassałam zachłannie jego wargę. Justin wydał z siebie pomruk z uśmiechem po czym zaczął całować mnie namiętnie z języczkiem. W pokoju zrobiło się gorąco przez co nasze ciała były spocone, jednak nie przeszkadzało to nam. Wręcz przeciwnie...sprawiało,że byliśmy jeszcze bardziej podnieceni. Z każda chwilą coraz bardziej pragnęliśmy siebie, Justin wzmocnił swoje ruchy wchodząc we mnie po całości i sprawiając nam tym ogromną przyjemność. To pierwszy chłopak,któremu tak naprawdę zaufałam. Coraz bardziej jestem pewna,że mogę powiedzieć,że go pokochałam. Może Justin nie jest wzorowym człowiekiem i popełnia błędy jak każdy z nas. Wiem też,że wiele osób będzie uważać,że nie jest to odpowiedni typ na chłopaka ale dla mnie jest idealny i wyjątkowy a przede wszystkim...jest mój.
Zaczęłam poruszać biodrami próbując dopasować się do ruchów Justina, nasze jęki stały się coraz głośniejsze a oddechy bardziej nierówne. Po chwili oboje doszliśmy, chłopak opadł na mnie zdyszany i przytulił się do moich piersi. Pocałowałam Justina w czoło i przejechałam dłonią przez jego spocone włosy po czym przymknęłam oczy z uśmiechem dysząc.
- Kocham Cię - Szepnął po chwili wtulając się we mnie.

____________________________

WRÓCIŁAM!!!!!!
Ach ale mnie tu dawno nie było...Jak wiecie byłam na wakacjach i dopiero niedawno wróciłam
więc rozdział pojawił się dopiero teraz. Bardzo za Wami tęskniłam  i mam nadzieję,że wy za 
mną również. Po raz pierwszy napisałam scenę łóżkową i nie mam zielonego 
pojęcia czy mi to jako tako wyszło, haha. Mam nadzieję,że rozdział Wam się podoba. 

Komentujcie!   

DO NASTĘPNEGO! xoxo 

http://ask.fm/fearjbff


piątek, 8 sierpnia 2014

INFORMACJA!




Kochani, chciałabym Was poinformować,że w niedzielę w nocy wyjeżdżam na wakacje więc przez najbliższe dni nie będzie rozdziału. Dodałabym go teraz ale jestem zajęta pakowaniem, zakupami i takie tam...sami pewnie wiecie jak to jest podczas wyjazdów. Mam nadzieję,że będziesz czekać cierpliwie na mój powrót. Obiecuję,że od razu gdy wrócę dodam rozdział. Wyjeżdżam na tydzień więc nie będziecie musieli bardzo długo czekać. 
BĘDĘ ZA WAMI TĘSKNIĆ, DO NASTĘPNEGO! xoxo  

_________________

http://ask.fm/fearjbff

wtorek, 5 sierpnia 2014

14


* Emily's Pov*

Nagle usłyszałam strzał na co zacisnęłam powieki podskakując a gdy otworzyłam powoli oczy zobaczyłam,że mężczyzna,który przez ostatni czas znęcał się nade mną razem z Luke'em, leży na ziemi a z tyłu głowy miał dziurę po kuli. Momentalnie do moich oczu napłynęły łzy, rozejrzałam się po pomieszczeniu a mój wzrok zatrzymał się na chłopaku,który stał za ścianą i celował w naszą stronę. To był Tyler, przyjaciel Justina. Widziałam go tylko kilka razy i nawet z nim nie rozmawiałam. Nie sądziłam,że jest zdolny do morderstwa. Po jego minie można było stwierdzić,że on również się tego nie spodziewał. Po kilku sekundach rozpętało się piekło, każdy zaczął się na siebie rzucać z pięściami. Spojrzałam przerażona na Justina.
- Emily, schowaj się! - Krzyknął patrząc na mnie po czym rozejrzał się ze złością w poszukiwaniu Luke'a.
Pobiegłam w stronę starej recepcji po czym schowałam się za jej ladą i skuliłam w kącie a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Podciągnęłam kolana pod klatkę piersiową i oparłam na nich brodę a następnie zakryłam uszy dłońmi tak abym nie mogła słyszeć tego, co się własnie działo. Jednak za wiele to nie pomogło. Słyszałam głośnie trzaski, krzyki i jęki walczących ludzi. Przez cały ten czas gdy tu jestem,przeżyłam koszmar. Jeszcze nigdy w życiu nie bałam się tak bardzo. Niewiarygodne jest to jak w kilka godzin życie człowieka może zamienić się w istne piekło. Wsunęłam się pod ladę a po moich policzkach zaczęło spływać więcej łez.

*Justin's Pov* 

Poczułem ogromny ból w szczęce od ciosy,który dostałem od dwumetrowego dryblasa z tatuażami na całym ciele. Zacisnąłem zęby po czym splunąłem krwią patrząc z wściekłością na bruneta a po chwili rzuciłem się na niego. Oboje upadliśmy na ziemię, usiadłem na nim okrakiem i zacząłem okładać go pięściami dopóki nie stracił przytomności. Wstałem zaciskając pięści a moja klatka piersiowa unosiła się w górę i w dół przez ciężkie oddechy. Rozejrzałem się po pomieszczeniu sapiąc ze złości. O dziwo ta cała "wojna" zakończyła się dość szybko. Większość osób leżała na podłodze nieprzytomna a niektóre osoby z bandy Luke'a po prostu zwiały. Nie ma co się dziwić skoro mają takie szefa. Zaśmiałem się w duchu po czym rozejrzałem się w poszukiwaniu Em. Usłyszałem cichy szloch na co zmarszczyłem brwi i poszedłem w jego kierunku. Zatrzymałem się przy recepcji, wszedłem za jej ladę a mój wzrok wpadł na skuloną Emily. Uklęknąłem przed dziewczyną po czym przyciągnąłem ją do siebie i mocno przytuliłem. Szatynka momentalnie się we mnie wtuliła a jej dłonie zacisnęły się na mojej bluzie.
- Już dobrze kochanie, jestem przy Tobie. - Szepnąłem z troską w głosie gładząc dziewczynę po głowie. Bałem się, cholernie się bałem. Jeszcze nigdy w życiu nie czułem takie strachu jeśli chodzi o drugą osobę. Em jest dla mnie ważna i zrobiłbym wszystko aby była szczęśliwa. Otarłem dłonią policzki dziewczyny po czym złożyłem pocałunek na czubku jej głowy. Szatynka szlochała cicho chowając twarz w zagłębieniu mojej szyi.
- Przepraszam, tak bardzo Cię przepraszam. Jestem idiotą, nie chciałem aby Cię skrzywdził. Wybacz mi...- Pokręciłem głową bólem i zacisnąłem wargi przytulając mocno dziewczynę. Po chwili szloch ucichł, Emi powoli wyprostowała się a następnie złączyła nasze usta w czułym pocałunku. Tak bardzo pragnąłem poczuć jej usta na swoich, z każdą chwilą czułem coś więcej do tej dziewczyny. Odwzajemniłem pocałunek gładząc ją po policzku po czym oderwałem się i złożyłem pocałunek na czole Emily.
- Tak bardzo się bałam. - Mruknęła cicho opierając czoło o moją brodę i pociągnęła nosem przymykając oczy.
-Jesteś już bezpieczna. -Ponownie pocałowałem dziewczynę w czoło po czym powoli podniosłem się trzymając ją na rękach. Odgarnąłem kosmyki włosów z jej twarzy i ruszyłem w stronę wyjścia. Stanąłem na środku i rozejrzałem się a mój wzrok zatrzymał się na drzwiach, które się otworzyły. Matt spojrzał na mnie wchodząc do środka i westchnął ciężko. Po jego minie mogłem stwierdzić,że coś jest nie tak. Chłopak zbliżył się do mnie zaciskając szczękę po czym spojrzał w bok.
- Uciekł....-

______________________________

14 JUŻ JEST!!!!!!!!!
Jakoś tak szybko leci i jest tych rozdziałów coraz więcej i więcej,haha :)
Rozdział krótki ale pewnie wiecie,że ja nie potrafię i nie lubię pisać takich baaardzo długich rozdziałów. 
Chciałam Wam powiedzieć,że już w kolejnych rozdziałach chciałabym bardziej rozwinąć 
ten wątek miłosny Justina i Emi więc przygotujcie się,że dużo będzie się działo pod tym względem. 

Bardzo Was proszę, KOMENTUJCIE!!! 

Do następnego xoxo 

http://ask.fm/fearjbff

Ps. BARDZO WAM DZIĘKUJĘ ZA PONAD 10,000 WEJŚĆ NA BLOGA.
JESTEŚCIE NAJWSPANIALSI. BARDZO WAM DZIĘKUJĘ!!!
MAM NADZIEJĘ,ŻE ZOSTANIECIE ZE MNĄ JAK NAJDŁUŻEJ! xoxo